Konie leczą w Kisielnicy
Zakończenie wakacji w Kisielnicy
- Jeśli nawet Ośrodek Jeździectwa i Rehabilitacji Konnej w Kisielnicy przynosi obecnie deficyt, to jest ogromnie potrzebny dzieciom na Ziemi Łomżyńskiej i w okolicznych powiatach. Korzystają z terapii i uczą się jeździć konno. Jako samorząd województwa pokładamy wielkie nadzieje w inicjatywach i umiejętnościach dyrektora szpitala Dariusza Domasiewicza, że dobrze sobie poradzi i rozwinie także tę placówkę. O likwidacji nie należy w ogóle mówić, mimo strat. W Łomży ten ośrodek ma wielu zwolenników, cieszy się pozytywną opinią. Trzeba tylko sprawić, aby sprzymierzeńcy sięgali po portfele, wspierali finansowo, a przede wszystkim żeby coraz więcej ludzi poznawało to, co tu się tu dzieje. Im więcej przyjaciół, tym szybciej ta wiedza się rozpowszechni – powiedział Jacek Piorunek.
Jak dodał, że ośrodek dysponujący sześcioma hektarami w Kisielnicy jest pozostałością po ogromnych dobrach rodu Kisielnickich, które uzyskali za zasługi w bitwie pod Grunwaldem i dobrze byłoby, żeby także był przyczynkiem do przypominania zasług i bogatej historii rodu.
- A my, w samorządzie, będziemy myśleć o kolejnych formach wsparcia szpitala, także ośrodka hipoterapii – podkreślił Jacek Piorunek.
Piknik był przede wszystkim okazją do zabawy na koniec wakacji, ale dyrektor Dariusz Domasiewicz wykorzystał sposobność, aby przedstawić plany rozwoju ośrodka uczestnikom spotkania.
- Od pewnego czasu zaczęliśmy przywracać to miejsce do czasów świetności. Mamy nadzieję na finał głównych prac w przyszłym roku. Choć to niełatwe, ponieważ teren jest objęty ochroną konserwatorską i musimy spełniać pewne warunki. Najważniejsza pozostaje oczywiście rehabilitacja dzieci niepełnosprawnych. Ale to zajmuje tylko część doby. Chcemy postawić też na część komercyjną - popołudnia, soboty i niedziele, ferie i wakacje - na spotkania, ogniska, wypoczynek, naukę jazdy konnej – tłumaczył Dariusz Domasiewicz.
Jak dodał, szpital nie oczekuje w tej sprawie specjalnego wsparcia urzędu marszałkowskiego (choć byłoby przyjęte z wdzięcznością). Zamierza zrealizować plany samodzielnie szukając pomocy i funduszy. Ma już sprzymierzeńców, np. w gminie Piątnica i zakładzie karnym z Czerwonego Boru, dzięki którym prace wykonuje w ośrodku już 12 osób.
- Jeżeli plany się ziszcza, za 2 – 3 lata będzie to regionalna perła w kwestii rehabilitacji, ale także perełka wypoczynkowo - rekreacyjna. Chcemy wykorzystać ogromny potencjał tego miejsca. Zapewniam, że każda złotówka przeznaczana przez naszych sprzymierzeńców dla Kisielnicy pozostanie w Kisielnicy – dodał Dariusz Domasiewcz.
Obecnie ośrodek dysponuje 10 końmi, które służą dzieciom do zajęć rehabilitacyjnych. Odbywa się tam także nauka jazdy dla najmłodszych. W planach jest pozyskanie kolejnych 5 młodszych i zdrowych czworonożnych „terapeutów”. Podstawowym zadaniem jest jednak modernizacja infrastruktury ośrodka. Na razie ośrodek oznacza dla szpitala około miliona złotych straty, ale po realizacji zamierzeń, powinien wychodzić „na swoje”, a może nawet przynosić dochód.
Wraz z Jackiem Piorunkiem z działalnością ośrodka w Kisielnicy zapoznali się podczas pikniku przedstawiciele kilku instytucji marszałkowskich z Łomży. Dariusz Domasiewicz zaprosił wszystkich na spacer po terenie ośrodka. Mogli także „przywitać się” z końmi i zobaczyć pomieszczenia dawnych stajni, które będą zmodernizowane, ale z uwzględnieniem zabytkowego charakteru. A ponieważ był to piknik, nie zabrakło ogniska i pieczonych nad ogniem kiełbasek.
Tekst i fot. Maciej Gryguc
Najnowsze relacje
-
. Region
Jazz pod gwiazdami i biegowe emocje. Samorząd województwa zaprasza na dwa wyjątkowe wydarzenia
-
. Region
Dodatkowe środki dla podlaskich OSP
-
. Region
Nowoczesna przestrzeń dla kultury w Nowogrodzie
-
. Region
Ruszają przygotowania do budowy drogi dla pieszych i rowerów między Knyszynem a Krypnem



